Twój koszyk

Twój koszyk jest pusty

Czytelnia

Rynek Akwarysty

Zaloguj się



Aulonocara sp. RubinKrólowe akwarystyki słodkowodnej -pielęgnice. Dlaczego warto hodować pielęgnice? - Radosław Bednarczuk

Pielęgnice – ryby z charakterem

Magia pielęgnic polega nie tylko na ich wielkiej różnorodności, co wiąże się z mnogością kształtów, form barwnych i zróżnicowanej wielkości, lecz także, a może przede wszystkim na bardzo ciekawym rozrodzie i zachowaniach społecznych. Takie właśnie są pielęgnice… i mam cichą nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu nikogo nie trzeba będzie zachęcać do chowu tych fantastycznych ryb.

Samice Protomelas sp. Steveni TaiwanPielęgnice (Cichlidae) zamieszkują Afrykę, Amerykę, Azję i Madagaskar. Należą do rzędu okoniokształtnych i niektóre nawet swym wyglądem przypominają naszego rodzimego okonia, a ze swoim charakterkiem, zapalczywością i „humorami” mają z tym pasiastym rozbójnikiem jeszcze więcej wspólnego.
Liczba naukowo opisanych gatunków niedługo przekroczy (lub przekroczyła) dwa tysiące i zapewne już w czasie, gdy piszę te słowa, doszło do odkrycia jakiegoś nowego gatunku. Podzielone są na 221 rodzajów (dane z marca 2006 wg www.fishbase.org). Spora część pielęgnic to endemity (np. popularne afrykańskie pyszczaki), czyli gatunki zamieszkujące tylko określony teren i niespotykane nigdzie indziej na świecie. Niektóre z nich mierzą zaledwie kilka centymetrów (Neolamprologus multifasciatus), inne dorastają do prawie metra jak np. Boulengerochromis, który zamieszkuje jezioro Tanganika, osiągając wagę nawet 5 kg. Podobne rozmiary mają Cichla z Ameryki Południowej, będąc najczęściej w kręgu zainteresowań wędkarzy, gdyż dla akwarystów są po prostu za wielkie. Ciekawostką jest to, że mięso niektórych pielęgnic jest wysoko cenione kulinarnie np. tilapii. Zróżnicowany kształt to kolejny atut tych ryb: są wśród nich gatunki o silnie spłaszczonym ciele np. jak Altolamprologus, Pterophyllum i Symphysodon, inne są cylindryczne i znacznie wydłużone np. Teleogramma, Teleocichla, Crenicichla czy Gobiocichla.
Polska nazwa „pielęgnice” wzięła się od tego, że ryby należące do tej wielkiej rodziny pieczołowicie opiekują się swoimCyphotilapia frontosa potomstwem, można wręcz powiedzieć, że troskliwie je pielęgnują. Nie dość, że w trakcie tarła sprawują opiekę nad złożem ikry, chroniąc ją, to również natleniają poprzez energiczne wachlowanie płetwami piersiowymi. Dodatkowo pyszczkami oczyszczają ikrę i wyskubują zbielałe i spleśniałe jaja, zabiegi te powodują również osłabienie otoczek jajowych i tym samym ułatwia to larwom przyjście na świat.
Ryby te również pilnują i chronią swoje potomstwo w pierwszym okresie jego życia. Narybek niektórych gatunków w razie niebezpieczeństwa i w nocy znajduje schronienie w pyskach swoich rodziców. Opieka dorosłych może trwać nawet kilka tygodni, rodzice zazwyczaj oprowadzają młodzież po zbiorniku w celu poszukiwania pokarmu, sami również je dokarmiają poprzez częściowe zmielenie pokarmu, który następnie wypluwają w chmurę narybku.Eretmodus cyanostictus
Interesujący sposób karmienia potomstwa można spotkać u dyskowców i uaru – pielęgnic zamieszkujących wody Ameryki Południowej. U rodziców w okresie opieki nad potomstwem skóra produkuje specyficzną wydzielinę, którą żywią się młode, wygląda to w ten sposób, że młode po prostu obskubują ciało rodziców.

Dlaczego warto hodować pielęgnice?

Skupianie się na jednej grupie ryb i związana z tym wąska specjalizacja ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony jesteśmy ekspertami w jednej dziedzinie, lecz niestety też umykają nam inne ciekawe gatunki, można powiedzieć, że jesteśmy w jakimś sensie ubodzy w akwarystyczne doświadczenia i doznania. Jednak jak to w życiu bywa, nie można przecież mieć wszystkiego i na wszystkim się doskonale znać. Dlaczego właśnie pielęgnice? Jest przecież tyle ciekawych gatunków ryb słodkowodnych niezwiązanych z tą liczną rodziną, chociażby modne ostatnio płaszczki, zbrojniki, proporczykowce, tęczanki i wiele innych…
Jest mnóstwo powodów przemawiających za chowem tych ryb i nie sposób je tu wszystkich wymienić. Do głównych należą, jak już wspomniałem, interesujący i często łatwy rozród, do tego dochodzą ciekawe zachowania społeczne, długowieczność większości gatunków, „wysoka inteligencja”, ciekawe ubarwienie i interesujący wygląd. Taka laurka wystawiona pielęgnicom jednak daje pełnego obrazu, ponieważ większość gatunków ze względu na swoje rozmiary i terytorializm wymaga obszernych zbiorników z bardzo dobrą filtracją biologiczną i natlenianiem, co jak wiadomo, już na początku wiąże się z wyższymi kosztami przy zakładaniu zbiornika. Często akwaryści na początku fascynacji tymi rybami mogą zrazić się ich wybuchowym temperamentem i agresją, a także tym, że większość z nich zapamiętale kopie w podłożu, niszcząc przy tym rośliny i przestawiając dekoracje w zbiorniku. Jest to jednak niska cena, jaką się płaci za chów tych niezmiernie ciekawych ryb.
Pielęgnica cytrynowa
Jak zacząć? Jaki wybrać biotop?

W pierwszej kolejności będziemy się sugerować wyglądem i kształtem ryb. Przy przeglądaniu książek, czasopism i Internetu na pewno wpadnie nam w oko jakiś kolorowy, nieznany gatunek, a następnie kolejny, a lista ta na pewno będzie się wydłużała. Zapewne wszystkie z nich będziemy chcieli trzymać w jednym zbiorniku… Później okaże się, że zamieszkują różne kontynenty. Co zatem robić? Od czego zacząć?
Na samym początku przygody z tymi interesującymi rybami radziłbym zbadać parametry wody, która płynie z naszego kranu – czyli jej twardość. Następnie trzeba określić wielkość akwarium, jakie jesteśmy w stanie przeznaczyć dla grupy ryb – dobrą wiadomością jest to, że możemy zacząć od nawet stu litrów.
Paracyprichromis nigripinniZazwyczaj mamy mało wolnego czasu i najzupełniej w świecie nie chce nam się bawić w „młodego chemika”, przygotowując wodę dla naszych pupili. Dlatego też zróbmy listę gatunków, którym odpowiada woda w naszym kranie, a akwarium nie będzie źródłem frustracji, lecz fascynacji nowo odkrytym światem. Jeśli mamy wodę miękką, bez kłopotów możemy zająć się pielęgnicami zamieszkującymi Amerykę Południową, jeśli zaś twardą – wówczas pozostaną nam pielęgnice afrykańskie lub pochodzące z Ameryki Środkowej. Dopiero później w miarę nabywanego doświadczenia możemy zacząć eksperymentować z chemią wody, uzyskiwać inną niż ta, która mamy w kranie. Oczywiście znajdą się i ambitniejsi akwaryści z doświadczeniem i od razu rzucą się na głęboką wodę, nie będą dostosowywać się do tego, co oferują im wodociągi. Na pewno mniej kłopotu sprawi nam uzyskanie wody twardej z miękkiej niż w odwrotną stronę. W drugim przypadku potrzebny nam będzie filtr RO, można też korzystać z wody destylowanej lub kationitów. Pamiętać należy, aby nie mieszać biotopów, a w zbiorniku trzymać gatunki zamieszkujące określony obszar czy nawet jezioro.
Na początku przygody z tymi interesującymi rybami wybierajmy najmniej kłopotliwe gatunki, które wybaczą nam nasze błędy związane z początkowym brakiem doświadczenia. Ryby najlepiej kupić młode, od sprawdzonego hodowcy, lepiej wziąć od razu większą liczbę (minimum 6 sztuk). Wówczas będziemy mieli dużo frajdy z obserwowania ciekawych relacji zachodzących między nimi, a jeśli szczęście nam dopisze, możemy być naocznymi świadkami widowiskowego dobierania się par, fascynującego tarła i opieki nad młodymi.

Akwarium dla pielęgnic

Benthochromis tricotiPrzy chowie pielęgnic musimy pamiętać o dwóch istotnych sprawach. O cotygodniowych podmianach wody na świeżą (najczęściej w ilości ok. 30% – przy podmianach często zdarza się, że ryby wręcz podpływają pod strumień świeżej wody). Akwarium powinno mieć bardzo wydajny filtr biologiczny, który będzie sobie radził bez większych problemów z nadmiarem produktów przemiany materii. Może być ich dosyć sporo, a to ze względu na szybki metabolizm tych ryb. Osobiście stosuję filtry, przez które sześciokrotnie w ciągu godziny przechodzi cała objętość wody z akwarium. Pamiętać też należy o dobrym natlenianiu: najczęściej stosuje się kostki napowietrzające, deszczownice i wewnętrzne dyfuzory natleniające wodę najlepiej te z gąbkowym filtrem, który przy okazji usuwa mechaniczne zanieczyszczenia. Pamiętać należy, że w wysokiej temperaturze ilość tlenu drastycznie spada, szczególnie powyżej 30°C.
Niektóre z pielęgnic żyją w spokojnych wodach, więc nie należy przesadzać z nadmiernie silnym prądem, bo może to wywołać u nich poczucie dyskomfortu. Inne natomiast są mieszkańcami wartkich strumieni; te zaś uwielbiają mocny prąd wody, czasami wręcz przybywają w pobliżu pracującego dyfuzora. Pielęgnice należą do ryb ciepłolubnych, więc akwarium należy zaopatrzyć również w grzałkę.
Musimy dostosować oświetlenie do wymagań poszczególnych gatunków, niektóre z nich dobrze się czują w jaskrawym świetle np. mieszkańcy afrykańskich jezior, inne muszą mieć słabe oświetlenie, półcień np. pielęgnice z Ameryki Południowej. W przypadku dużych otwartych zbiorników np. z pyszczakami dobrze jest zastosować droższe lampy HQI, których światło daje bardzo ciekawe refleksy świetlne widoczne np. na skałach. Do mniejszych akwariów w zupełności wystarczą popularne świetlówki, których światło jest rozproszone.
Urządzenie akwarium musimy dostosować do środowiska naturalnego, w jakim żyją gatunki pielęgnic, które chcemy hodować. ThorichthysCzasami będzie to piasek, korzenie, lignity, a w innym przypadku żwir, skały wapienne czy otoczaki. Hodując pielęgnice, musimy zastanowić się nad sensem sadzenia roślin w naszym akwarium, bo dla niektórych gatunków to podstawowy składnik diety. Ponadto większe pielęgnice zazwyczaj przekopują dno, więc rośliny zazwyczaj po kilku dniach przebywania z nimi tracą na swojej atrakcyjności, a po pewnym czasie całkowicie obumierają. Są też gatunki, które nie wyrządzają żadnych szkód roślinom, ponadto ryby świetnie się wśród nich czują; do takich pielęgnic zapewne należą np.: dyskowce, skalary i pielęgniczki.Satanoperca cf. leucosticta

Czym karmić pielęgnice?


Pielęgnice są wysoko wyspecjalizowane pod względem stylu żywienia oraz zdobywania pokarmu. Zaliczamy tu gatunki rybo-, ślimako-, glono-, muło-, owadożerne i te, których menu składa się zooplanktonu, krewetek czy ślimaków. Kluczem do prawidłowego ich karmienia jest poznanie preferencji pokarmowych w ich naturalnym środowisku. Dlatego też trzymając afrykańskie pyszczaki, będziemy im podawać produkty roślinne np. popularną spirulinę lub shrimp-mix, a w przypadku pielęgnic południowoamerykańskich np. Crenicichla, czyli typowych drapieżników, pokarmem będzie rybie mięso. Dokładne informacje odnośnie przygotowania pokarmu dla pielęgnic znajdziecie w „Naszym Akwarium” nr 82.

Kolejny plus pielęgnic: fascynujące rozród i tarło


Główną i najbardziej chyba fascynującą cechą wszystkich pielęgnic jest to że często rozmnażają się na naszych oczach, a do tego dodajmy również ciekawą opiekę nad potomstwem. Bardzo silny instynkt macierzyński niektórych pielęgnic powoduje, że dochodzi czasami do niewiarygodnych sytuacji. Zdarzało się u hodowców dyskowców, że para po stracie młodych zdolna była do podjęcia opieki nad żywą rozwielitką, mając ją za swoje potomstwo! U pielęgnic istnieją też silne związki monogamiczne np. u wspomnianych już dyskowców. Gdy u kilkuletniej zżytej pary dojdzie do rozdzielenia, ryby staną się osowiałe, czasami mogą chorować i zapewne nie dobiorą się już więcej z innymi partnerami.
U pielęgnic bardzo interesujące są również same zaloty poprzedzające tarło. Szalenie widowiskowy jest taniec godowy samców, jak również inne czynności mające na celu zwrócenie uwagi samic. U malawijskich pyszczaków z grupy Utaka samce budują okazałe kopce z piasku tylko po to, by zaimponować i przyciągnąć do siebie partnerki. Przypomina to strategie stosowane u ptaków, np. australijskich altanników budujących konstrukcje, które nie są wcale gniazdami, a mają tylko na celu przywabienie samic.
Osobliwe zjawisko można zauważyć również wśród południowoamerykańskich ziemiojadów, niektóre z nich jak np. Retroculus, budują z szorstkich kamyczków „gniazda”, w których następnie składają ikrę. Co ciekawe, ryby te muszą transportować kamyki na znaczne odległości, gdyż tam, gdzie dochodzi do rozrodu, zazwyczaj ich nie ma.
U niektórych gatunków afrykańskich pielęgnic występuje zjawisko zwane poliandrią, gdzie największa, dominująca samica składa ikrę w gniazdach kilku partnerów i to oni zajmują się potomstwem, w tym czasie partnerka chroni terytorium przed napastnikami.
Są też pielęgnice, które do prokreacji potrzebują pustych muszli, jeszcze inne kopią w gliniastym podłożu tunele i tam się rozmnażają, inne zaś najzwyczajniej w świecie składają ikrę na twardym podłożu. Mnogość interesujących technik rozrodczych jest wręcz imponująca i nie sposób tu wymienić wszystkich typów. Pielęgnice kryją w sobie jeszcze wiele nieznanych tajemnic, dlatego są tak interesujące.

Biotodoma wavriniInteligencja pielęgnic: mity czy fakty?

Rozpoznawanie domowników, jedzenie z ręki i inne ciekawe historie związane są bezpośrednio z tą ciekawą grupą ryb. Osobiście miałem do czynienia z takimi przypadkami między innymi u takich gatunków jak: uaru, pielęgnice pawiookie czy też dyskowce. Gdy do akwarium podchodziły osoby obce, ryby w popłochu chowały się za konarem, a gdy byłem sam, podpływały bezczelnie do jednego z rogów akwarium, dopominając się kolejnej porcji pokarmu. Widziałem też inne niezrozumiałe zachowania pielęgnic np. „zabawa” bąbelkami powietrza wypływającymi z napowietrzacza i przedmiotami przypadkowo zatopionymi w zbiorniku.
Oswajanie pielęgnic to niecodzienna sprawa, nawet zwykłe ocieranie się ryb o rękę np. przy karmieniu, to niezapomniane przeżycie dla każdego prawdziwego miłośnika przyrody. Czy to tylko instynkt, odruch, wyuczone zachowanie czy też „inteligencja”? To pozostawmy do rozstrzygnięcia naukowcom. A wszystkim polecam pewien ciekawy film, wprawdzie jego bohaterami nie są akurat pielęgnice lecz… a zresztą co Wam będę opisywał sami zobaczcie: http://www.metacafe.com/watch/59812/fish_behaviour Czy to tresura czy tylko sprytna (raczej okrutna) „sztuczka” polegająca np. na wszczepieniu magnesów rybom – na to pytanie każdy musi sam sobie odpowiedzieć.

Tropheus duboisiPodsumowanie

Pewien bardzo znany alpinista zapytany przez dziennikarza, dlaczego akurat wybrał góry, odpowiedział po prostu: „bo są”. To samo mogę powiedzieć o pielęgnicach. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu do chowu tych ryb nie będę musiał już chyba nikogo zachęcać.

Radosław Bednarczuk
www.radbed.com

Piśmiennictwo

Konigs A. (red.), 2002. Enjoying Cichlids. Cichlid Press.
Römer U., 2001. Cichlid Atlas. Vol. 1. Mergus Verlag, Melle.
www.fishbase.org
www.cichlidae.com