Twój koszyk

Twój koszyk jest pusty

Czytelnia

Rynek Akwarysty

Zaloguj się



obraz_4079W kwietniu 2010 roku otwarto Rekinarium w MOZ w Warszawie: 90 ton wody, szyba o wymiarach około 10 m długości, prawie 3 m wysokości, szerokość około 6 m. Filtry w ciągu jednej godziny mogą przefiltrować całą wodę akwarium, które na dzisiaj jest największym w Polsce obiektem z wodą słoną.
Ryby karmione są co dwa dni (makrele, dorsze, węgorze, ośmiornice, kalmary i małże). Regularnie prowadzone są badania fizyko-chemiczne wody. Na monitorze można obejrzeć interesujące filmy o życiu w morzach i oceanach. Obok tablic informacyjnych z opisem biologii eksponowanych gatunków można podziwiać okazały okaz małża – przydaczni. Zarówno grupy zorganizowane, jak i osoby indywidualne mogą posłuchać prelekcji dr. Grzegorza Soszki o biologii rekinów. Kierownikiem Działu Akwarium MOZ jest mgr inż. Rafał Okoński, a Działu Edukacji MOZ – mgr inż. Agata Borucka.
W zbiorniku eksponowane są następujące zwierzęta: rekin piaskowy, tzw. tawrosz, rekiny czarnopłetwe, orlenie cętkowane, rekiny dywanowe, argusy, zebrosomy żółte, tzw. chirurgi, oraz jeżowce ołówkowe. Na marginesie warto wspomnieć, że w Gdyni w Morskim Instytucie Rybackim w akwarium eksponowane są cztery gatunki rekinów. W Polsce wiele ogrodów zoologicznych przygotowuje się do udostępnienia zwiedzającym ekspozycji megazbiorników z wodą słoną, np. ośrodek wrocławski, płocki, łódzki itd. We Włocławku funkcjonuje prężna Fundacja Shark Project, której przedstawicielem na Polskę jest Waldemar Osmałek – oddany orędownik ochrony rekinów w morzach i oceanach.tawrosz2
Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że w tak dużych zbiornikach z wodą słoną pewne zagadnienia hodowlane i ekspozycyjne jest nam łatwiej opanować, inne zaś stwarzają nam nadal spore problemy. I tak na przykład zapewnienie pokarmu, usuwanie zanieczyszczeń z tych zbiorników możemy uznać za rozwiązane, problem schronienia dla eksponowanych zwierząt jest nadal sprawą otwartą, ale w niektórych sytuacjach także nie przysparzają trudności, natomiast nie radzimy sobie z rozwiązaniem takich zagadnień jak stres wynikający z nieprzestrzegania wzajemnych relacji między mieszkańcami zbiornika oraz agresji wewnątrzgatunkowej, nie mówiąc już o presji drapieżców. Nasza troska o odtworzenie uwarunkowań naturalnego środowiska w naszych sztucznych zbiornikach udaje się w sferze aspektów mechanicznych, fizyko-chemicznych, natomiast w sferze biologicznej napotykamy na zasadnicze problemy. Od ponad czterdziestu lat nurkuję w wodach mórz tropikalnych i tam wśród formacji rafowych nie zauważyłem grzałek, filtrów, sztucznego oświetlenia i innych mediów, które tak pieczołowicie instalujemy w eksponowanych sztucznych wycinkach środowiska morskiego.
Przyroda w doskonały sposób rozwiązała szereg zagadnień adaptacji środowiskowej, kształtowanych w rozwoju ewolucyjnym świata organicznego. I tak na przykład narybek ze środowisk formacji rafowych przemieszczony na niewielkie odległości w głąb morza nasłuchuje odgłosów ryb, uderzeń fal o skały, „strzelania” skorupiaków, tzw. wystrzałów, i kieruje się w stronę brzegową. Ta adaptacja nie wykształciła się ani w jeden rok, ani w dziesięć lat. To wymagało czasu. Narybek naśladuje dorosłe ryby – uczy się maskowania, odżywiania się, gromadzenia, ucieczki, odpoczynku i znajdowania pożywienia. Potem ryby dorastają, tworzą pary i uczą się unikać drapieżników. Pamiętajmy jednak, że przestrzeń środowiska wodnego nad formacjami rafowymi nie ma ograniczeń, nie tak jak w naszych zbiornikach. Sygnały wysyłane przez narządy świetlne są przesyłane do osobników swojego gatunku i winny oszukać drapieżcę.
obraz_4043Ryby żyjące w stałych parach ustawiają się w pozycjach grożących. Przy zranieniu ryby uwalniają ze zranionych miejsc z gruczołów podnabłonkowych substancję chemiczną, która ostrzega inne ryby o niebezpieczeństwie. Te i inne adaptacje ułatwiają bezpieczniejsze przekazywanie materiału genetycznego kolejnym pokoleniom. Pamiętajmy jednak, że megazbiorniki są systemami ichtiosocjalnymi. Dr Andrzej Życzyński (SGGW Warszawa) twierdzi, że akwarium morskie jako zamknięta przestrzeń podlega wszelkim regulacjom dotyczącym warunków chowu klatkowego. Dotyczy to przede wszystkim zapewnienia pokarmu, schronienia, usuwaniu zanieczyszczeń (w tym produktów przemiany materii) oraz przestrzegania wzajemnych relacji między mieszkańcami. Reżim ten z jednej strony wywołuje stres wynikający z niezapewnienia komfortu stadnego – u gatunków ławicowych poprzez ograniczenie obsady akwarium, z drugiej strony nie usuwa jednak efektów przegęszczenia wywołanego napięciami agresji wewnątrzgatunkowej oraz presją drapieżniczą. W takiej hodowli należy ustanowić taką gęstość obsady, aby blokować naturalne odruchy terytorialne. Akwarium jednak ma imitować naturalny biotop, a gęstość obsady napotyka na znaczne ograniczenie. Utrudnieniem w hodowlach akwariowych jest wysoki poziom ekspresji agresji wewnątrzgatunkowej. Ponadto dr Krzysztof Kazuń (Instytut Rybactwa Śródlądowego Żabieniec koło Warszawy) podkreśla istotę aspektu ichtiopatologicznego w zbiornikach o dużej objętości. Hodowla taka napotyka na duże problemy z uwagi na trudności z wszelkimi manipulacjami wewnątrz zbiornika, a także w bezpośrednich zabiegach wykonywanych na rybach.
Proste czynności mogą się okazać niewykonalne z racji skali zbiornika. Należy bardzo dokładnie skontrolować organizmy przed zasiedleniem nimi zbiorników. Prowadzi się szczegółowe badania ichtiopatologiczne, a w ich wyniku często kuracje leczniczo-odkażające. Mogą one umożliwić prowadzenie kwarantanny w krótkim okresie. Badanie utajonych chorób na tle wirusowym wymaga specjalistycznych środków, utrudnieniem może okazać się zbyt długi czas przewozu, procedur celnych, weterynaryjnych itp., w transporcie stosuje się również immunoprofilaktykę (podwyższa się wrodzone mechanizmy obronne). Istotne jest także prowadze nie sprawnego dozoru stanu zdrowotnego ryb już wpuszczonych. Plagą takich hodowli są problemy na tle chorobowym, tak więc najważniejsze to: zabiegi profilaktyczne, kuracje przed introdukcją organizmów do akwariów (zabiegi w późniejszym okresie są bardzo kłopotliwe).
I w końcu tak jak prowadzi się szeroko zakrojone badania, aby uzyskać w wyniku operatu rybackiego „przepis” na najlepszy wynik rybacki, podobnie winno przygotować się operat ekspozycyjno-hodowlany (dr Grzegorz Soszka Miejski Ogród Zoologiczny Warszawa).obraz_4008
Należy przeprowadzić kompleksowe badania i studium teoretyczne, w wyniku którego autorzy ekspozycji w oceanariach stworzą optymalne uwarunkowania przyrodnicze i hodowlane dla eksponowanych organizmów: badania wymagań troficznych, współzależności ekologicznych między organizmami, badania weterynaryjne, uszczegółowienie mediów (temperatura, filtracja, napowietrzenie, ruch wody, korekta chemicznych parametrów wody, oświetlenie, itp.), obsługa płetwonurków, aspekty ochrony przyrody, odpowiednie studium edukacyjne, zgromadzenie wiedzy praktycznej z innych oceanariów, założenie ksiąg hodowlanych itd.  Chodzi o to, aby uczynić z oceanarium ambasadora podwodnego świata i przemycić przy okazji maksimum o nim wiadomości, aby go zrozumieć, pokochać i chronić.
Ogólnie mimo lokalnych sukcesów kondycja przyrody na świecie ulega pogorszeniu, a niektóre środowiska i biocenozy (zespoły organizmów) znajdują się na krawędzi przetrwania. Stąd zresztą tak wielka może być idea oceanariów. Nasz gatunek egzystuje 2-3 mln lat i już doprowadził
do zagłady organizmy, które żyją od 300 mln lat i dłużej. Jednego dnia ginie jeden gatunek. Za przyczyny wymierania różnych organizmów przyjmuje się albo zmiany środowiska, albo wpływ człowieka, choć może zbyt mało uwagi poświęca się roli samych organizmów w powodowaniu wymierania.
Zaś same ryby chrzęstnoszkieletowe to wspaniałe zwierzęta o tajemniczej ewolucji, która trwa od blisko 300 milionów lat. Onegdaj słabo pływające i niezdarnie łowiące ofiary, z czasem przekształcające zęby z chwytnych w tnące, nieomijające w czasach odległych środowisk słodkowodnych. Obecnie to
genialni drapieżcy, wypełniający ważną rolę kontrolującą i sanitarną we wszechoceanie. Powinniśmy docenić pozytywną rolę rekinów w środowisku i zaprzestać mordowania rocznie blisko 200 milionów tych ryb. Legendy i bajki o rekinach wykorzystywane dla celów komercyjnych uderzają w nas samych. A prawda jest taka, że rekiny nie reagują na krew ludzką, nie jedzą ludzi, nawet im ludzkie tkanki nie smakują.
Z drugiej zaś strony warto poznać chociaż kilka faktów z biologii rekinów.
Szkielet chrzęstny, rosnący przez całe życie, to: 41% Ca i P, 39% białka, 12% węglowodany, 7% woda, włókna i tłuszcz. Szkielet stanowi od 6 do 8% masy ciała. Zęby skórne tzw. płytki plakoidalne pokrywają całe ciało rekinów, tworzą się między skórą właściwą i naskórkiem, zbudowane są z kolagenu i mineraliów, a więc zęby skórne są tworzone przez związki mineralne i białkowe. Czyż nie jest to podobne do składu szkieletów korali sześciopromiennych i na przykład pereł morskich? Rekin może w ciągu życia wymieniać około 30 000 sztuk zębów (u kopalnych rekinów zęby nie były wymienialne). Nacisk szczęk rekinów może dochodzić do około 3,5 tony na centymetr sześcienny. Przy ujemnej pławności rekinów każda adaptacja ma duże znaczenie, stąd też ogromna wątroba z olejem u tawrosza (rekin piaskowy). Ale to nie wszystko: tawrosz zwiększa pławność poprzez połykanie powietrza i magazynowanie go w żołądku. 30% rekinów składa jaja, pozostałe są żyworodne. Tawrosz rodzi dwa żywe młode o długości około 1 m. W ciągu dnia rekiny pobierają pokarm w ilości około 0,6% masy ciała, bardzo aktywne do 3%. Interesujące, że te zmiennocieplne organizmy mogą w pewnych sytuacjach utrzymywać ciepłokrwistość, np. lamnowate, poprzez zmodyfikowany układ krążenia oraz aktywność ruchową (praca mięśni tułowia). Należy przy tym pamiętać, że rekiny nie mają warstwy izolacyjnej.
Rekin tępogłowy ciekawie rozwiązał zagadnienie wkraczania do środowisk słodkowodnych. Ma on niższe ciśnienie osmotyczne niż rekiny pełnego oceanu, ilość mocznika zmniejszona jest o połowę, stężenie Na i Cl jest zredukowane o 20%, zaś nerki świetnie wydalają wodę, która dostaje się ze środowiska zewnętrznego. Wydala duże ilości rozcieńczonego moczu. Filtracja nerkowa jest 20 razy większa niż u rekinów oceanicznych. Tak naprawdę to stężenie płynów ustrojowych rekinów oceanicznych w wyniku adaptacji ewolucyjnej ustabilizowane jest na poziomie 1/3 stężenia wody morskiej. Wiadomo, że rekiny słonowodne pozostają w stałej równowadze osmotycznej ze środowiskiem wodnym. Po prostu do płynów ciała dodawany jest w dużych ilościach mocznik. Wystarczy powiedzieć, że we krwi morskich rekinów jest ponad 100 razy więcej mocznika niż u ssaków. Być może niejedną osobę zadziwi fakt, że w Bałtyku pływają rekiny – żarłacz śledziowy i wiele innych. W Polsce zarejestrowano jeden atak rekina na człowieka, a u wybrzeży RFN – kilka. Tych kilka gatunków rekinów dostaje się do Bałtyku z Morza Północnego. Przyjmuje się, że około 10% żyjących gatunków rekinów może zaatakować („spróbować”) ludzi. Jeżeli z przyczyn przypadkowych, losowych taki atak nastąpi, to skutki sprowadzają się do ubytku tkanek i obfitego krwotoku. Na terenach Polski w odległych czasach geologicznych istniały wspaniałe morza tropikalne, a w nich roiło się od rekinów.

obraz_3984Bez wątpienia biologia organizmów morskich zaskakuje nas coraz to nowymi rewelacjami, wiele tajemnic pozostaje w cieniu niewiedzy.
W tym kontekście na uwagę zasługują opracowania architektów polskich, dotyczące projektów
oceanariów w Polsce i poza jej granicami (Anna Świderska i Magdalena Krzak). Trudno byłoby nie zauważyć również, że naukowcy z placówek naukowych z Warszawy i Wrocławia to znawcy ewolucji zębów rekinów. Ukazały się także obszerne opracowania o biologii rekinów (lek. med. Jadwiga Wilkowska oraz Grzegorz Soszka i Alicja Tomasiewicz). W Warszawie otworzono Rekinarium dużym nakładem sił i środków, ogromnym wysiłkiem pracy ludzkiej. Rola edukacyjna tych ekspozycji jest bezsprzeczna. Ten zbiornik jest bez wątpienia wspaniałym ambasadorem morskiego środowiska w warunkach miejskich.
Serdecznie zapraszamy do zwiedzenia tej interesującej ekspozycji Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Warszawie.

dr Grzegorz Soszka, mgr inż. Rafał Okoński, mgr inż. Agata Borucka
zdjęcia mgr inż. Ewa Ziółkowska