Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że w tak dużych zbiornikach z wodą słoną pewne zagadnienia hodowlane i ekspozycyjne jest nam łatwiej opanować , inne zaś stwarzają nam nadal spore problemy. I tak na przykład zapewnienie pokarmu, usuwanie zanieczyszczeń z tych zbiorników możemy uznać za rozwiązane, problem schronienia dla eksponowanych zwierząt jest nadal sprawa otwartą, ale w niektórych sytuacjach także nie przysparzają trudności, natomiast nie radzimy sobie z rozwiązaniem takich zagadnień jak: stres wynikający z nieprzestrzegania wzajemnych relacji między mieszkańcami zbiornika oraz agresji wewnątrz gatunkowej, nie mówiąc już o presji drapieżców. Ta nasza troska o odtworzenie uwarunkowań naturalnego środowiska w naszych sztucznych zbiornikach udaje się w sferze aspektów mechanicznych, fizyko-chemicznych, natomiast w sferze biologicznej napotykamy na zasadnicze problemy. Od ponad czterdziestu lat nurkuję w wodach mórz tropikalnych i tam wśród formacji rafowych nie zauważyłem grzałek, filtrów, oświetleń i innych mediów, które tak pieczołowicie instalujemy w eksponowanych sztucznych wycinkach środowiska morskiego. Przyroda w doskonały sposób rozwiązała szereg
zagadnień adaptacji środowiskowej, kształtowanych w rozwoju ewolucyjnym świata organicznego.
I tak na przykład narybek ze środowisk formacji rafowych po wykluciu z jaj, przemieszczony na niewielkie odległości w głąb morza „nasłuchuje” odgłosów ryb, uderzeń fal o skały, „strzelania” skorupiaków tzw. wystrzałów i kieruje się w stronę brzegową. Ta adaptacja nie wykształciła się ani w jeden rok , ani w dziesięć. To wymagało czasu. Narybek naśladuje dorosłe ryby – uczy się maskowania, odżywiania się, gromadzenia, ucieczki, odpoczynku, gdzie żerować. Potem dorastają,
tworzą pary i uczą się unikać drapieżnika. Pamiętajmy jednak, że przestrzeń środowiska wodnego nad formacjami rafowymi nie ma ograniczeń, nie tak jak w naszych zbiornikach. Sygnały wysyłane przez narządy świetlne są przesyłane dla osobników swojego gatunku i winny „oszukać” drapieżcę.
Ryby żyjące w stałych parach ustawiają się w pozycjach grożących. Przy zranieniu ryby uwalniają ze zranionych miejsc z gruczołów podnabłonkowych substancje chemiczną, która ostrzega ryby o niebezpieczeństwie. Te i inne adaptacje ułatwiają bezpieczniejsze przekazywanie materiału genetycznego dalszym pokoleniom.
zagadnień adaptacji środowiskowej, kształtowanych w rozwoju ewolucyjnym świata organicznego.
I tak na przykład narybek ze środowisk formacji rafowych po wykluciu z jaj, przemieszczony na niewielkie odległości w głąb morza „nasłuchuje” odgłosów ryb, uderzeń fal o skały, „strzelania” skorupiaków tzw. wystrzałów i kieruje się w stronę brzegową. Ta adaptacja nie wykształciła się ani w jeden rok , ani w dziesięć. To wymagało czasu. Narybek naśladuje dorosłe ryby – uczy się maskowania, odżywiania się, gromadzenia, ucieczki, odpoczynku, gdzie żerować. Potem dorastają,
tworzą pary i uczą się unikać drapieżnika. Pamiętajmy jednak, że przestrzeń środowiska wodnego nad formacjami rafowymi nie ma ograniczeń, nie tak jak w naszych zbiornikach. Sygnały wysyłane przez narządy świetlne są przesyłane dla osobników swojego gatunku i winny „oszukać” drapieżcę.
Ryby żyjące w stałych parach ustawiają się w pozycjach grożących. Przy zranieniu ryby uwalniają ze zranionych miejsc z gruczołów podnabłonkowych substancje chemiczną, która ostrzega ryby o niebezpieczeństwie. Te i inne adaptacje ułatwiają bezpieczniejsze przekazywanie materiału genetycznego dalszym pokoleniom.
Hodowla taka napotyka na duże problemy z uwagi na trudności z wszelkimi manipulacjami wewnątrz zbiornika, a także w bezpośrednich zabiegach wykonywanych na rybach, proste czynności mogą się okazać niewykonalne z racji skali zbiornika, należy bardzo dokładnie skontrolować organizmy przed zasiedleniem nimi zbiorników, prowadzi się szczegółowe badania ichtiopatologiczne , w ich wyniku często prowadzi się kuracje leczniczo-odkażające, , mogą one umożliwić prowadzenie kwarantanny w minimalnym okresie, badanie utajonych chorób na tle wirusowym wymaga specjalistycznych badań, utrudnieniem może okazać się zbyt długi tryb przewozu, procedur celnych, weterynaryjnych itp., w transporcie stosuje się również immunoprofilaktykę (podwyższa się wrodzone mechanizmy obronne), istotne jest także prowadze - nie sprawnego dozoru stanu zdrowotnego ryb już zasiedlonych,, plaga takich hodowli są problemy na tle chorobowym ryb, tak więc najważniejsze jest: zabiegi profilaktyczne, kuracje, przed introdukcja organizmów do akwariów, zabiegi w późniejszym okresie jest bardzo kłopotliwe. I w końcu tak , jak prowadzi się szeroko zakrojone badania , aby uzyskać w wyniku operatu rybackiego „przepisu” na najlepszy wynik rybacki, podobnie winno przygotować się operat ekspozycyjno -hodowlany (dr Grzegorz Soszka Miejski Ogród Zoologiczny Warszawa).
Należy przeprowadzić kompleksowe badania i studium teoretyczne, w wyniku którego autorzy ekspozycji w oceanariach stworzą optymalne uwarunkowania przyrodnicze – hodowlane dla eksponowanych organizmów: badania wymagań troficznych, współzależności ekologicznych między organizmami, badania weterynaryjne, uszczegółowienie mediów (temperatura, filtracja, napowietrzenie, ruch wody, korekta chemicznych parametrów wody , oświetlenie, itp.) , obsługa płetwonurków, aspekty ochrony przyrody,, odpowiednie studium edukacyjne , zgromadzenie wiedzy praktycznej z innych oceanariów, założenie ksiąg hodowlanych, itd. Chodzi o to, aby uczynić z oceanarium ambasadora podwodnego świata, i przemycić przy okazji maksimum o nim wiadomości, aby go zrozumieć, pokochać i chronić. Ogólnie mimo lokalnych sukcesów- kondycja przyrody na świecie ulega pogorszeniu, a niektórych środowisk i biocenoz (zespołów organizmów) znajduje się na krawędzi przetrwania. Stąd zresztą tak wielka może być idea oceanariów. Nasz gatunek egzystuje 2-3 mln. lat i już doprowadził do zagłady organizmy, które żyją od 300 mln lat i dłużej. Jednego dnia ginie jeden gatunek. Za przyczyny wymierania różnych organizmów przyjmuje się albo zmiany środowiska albo wpływ człowieka, może zbyt mało uwagi poświęca się roli samych organizmów w powodowaniu wymierania. Zaś same organizmy chrzęstnoszkieletowe to wspaniałe ryby o tajemniczej blisko 300. milionowej ewolucji. Onegdaj słabo pływające i niezdarnie łowiące ofiary, z czasem przekształcające zęby z chwytnych w tnące, nie omijające w czasach odległych środowisk słodkowodnych. Obecnie to
1 m. W ciągu dnia rekiny pobierają pokarm w ilości około 0.6 % masy ciała. Bardzo aktywne do 3%. Interesujące, że te zmiennocieplne organizmy, mogą w pewnych sytuacjach utrzymywać cie-
płokrwistość np. Lamnowate, poprzez zmodyfikowany układ krążenia oraz aktywność ruchową (praca mięśni tułowia). Należy przy tym pamiętać, że rekiny nie mają warstwy izolacyjnej. Rekin tępogłowy ciekawie rozwiązał zagadnienie wkraczania do środowisk słodkowodnych..
Ma on niższe ciśnienie osmotyczne niż rekiny pełnego oceanu, ilość mocznika zmniejszona jest o połowę, poziom Na i Cl jest zredukowana o 20%, zaś nerki świetnie wydalają wodę, która dostaje się ze środowiska zewnętrznego. Wydala duże ilości rozcieńczonego moczu. Filtracja nerkowa jest 20 razy większa niż u rekinów oceanicznych. Tak naprawdę to stężenie płynów ustrojowych rekinów oceanicznych w wyniku adaptacji ewolucyjnej ustabilizowana jest na poziomie 1/3 stężenia wody morskiej, Wiadomo, że rekiny słonowodne pozostają w stałej równowadze osmotycznej ze środowiskiem wodnym. Po prostu do płynów ciała dodawany jest w dużych ilościach mocznik. Wystarczy powiedzieć, że we krwi morskich rekinów jest ponad 100 razy więcej mocznika niż u ssaków.Być może niejedną osobę zadziwi fakt, że w Bałtyku pływają rekiny: żarłacz śledziowy i wiele innych. W Polsce zarejestrowano jeden atak rekina na człowieka , a u wybrzeży RFN – kilka. Tych kilka gatunków rekinów dostaje się do Bałtyku z Morza Północnego. Przyjmuje się, że około 10% żyjących gatunków rekinów może zaatakować („spróbować”) ludzi. Jeżeli z przyczyn przypadkowych, losowych taki atak nastąpi, to skutki sprowadzają się do ubytku tkanek i masywnych krwotoków. Na terenach Polski w odległych czach geologicznych istniały wspaniałe morza tropikalne, a w nich roiło się od rekinów.
Serdecznie zapraszamy do zwiedzenia tej interesującej ekspozycji Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Warszawie.
Dr Grzegorz Soszka, mgr inż. Rafał Okoński, mgr inż. Agata Borucka
zdjęcia mgr inż. Ewa Ziółkowska

