Your cart

Your cart is empty

Virtual Reading Room

Aquarium Market

Log in



There are no translations available.

Pterois volitansAkwarium morskie - bez uprzedzeń - Maciej Rosiak, Marek Cebula

Tekst: Maciej Rosiak, Marek Cebula
Fotografie: Marek Cebula

Niniejszy artykuł adresowany jest głównie do Czytelników, u których dopiero zaczyna się budzić ciekawość morskiego życia. Tak rodzi się facynacjaRównież do osób niezdecydowanych, czy warto „posolić” wodę w akwarium, do hobbystów, którzy mają już za sobą wstępne podejście do akwarystyki morskiej, ale zniechęconych na starcie opiniami typu „bez minimum dwóch doktoratów z biologii i chemii nie ma się co za to brać” lub też „akwarium morskie kosztuje minimum dwadzieścia tysięcy złotych”. Pomimo tak określonej grupy docelowej odbiorców mamy jednak nadzieję, że i pozostali Czytelnicy podczas lektury tego artykułu znajdą dla siebie rzeczy ciekawe, godne uwagi, może czasem nowe, a może i takie, które skłonią ich do ponownego przemyślenia pewnych pomysłów i koncepcji.

Zajmijmy się teraz pierwszym z przytoczonych mitów akwarystyki morskiej. Żyje on do dziś własnym życiem chyba dlatego, że mało jest jeszcze polskojęzycznej literatury tematu. Do niedawna informacje pomocne przy pielęgnacji własnego zbiornika można było uzyskać tylko od drugiego akwarysty, a i z tym nie było łatwo, bo często była to wiedza zazdrośnie strzeżona. Na szczęście coraz więcej osób udostępnia ogółowi zainteresowanych własny zbiór doświadczeń za pośrednictwem czasopism, książek, Internetu, prelekcji na zlotach itp. Owszem, osoba odpowiedzialna, zanim podejmie próbę założenia nowego zbiornika, postara się zdobyć przynajmniej podstawową wiedzę, aby nie ryzykować zbytnio zdrowia i życia organizmów pozostających pod jej opieką. Nie różni to jednak akwarystyki morskiej od słodkowodnej, bo aby założyć pierwsze akwarium słodkowodne nie jest nam potrzebna znajomość tajników rozmnażania paletek lub sezonowych ryb karpieńcowatych, i analogicznie – aby założyć pierwsze akwarium morskie nie musimy posiadać wiedzy o rozmnażaniu koralowców madreporowych.
Można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że ogólnie rozumiana akwarystyka morska nie jest trudniejsza od słodkowodnej, jest po prostu inna. W naszych artykułach postaramy się wskazać różnice i podobieństwa, a Państwu pozostawimy ocenę, czy są one duże czy małe.

Drugi „odstraszacz” dla pasjonatów zamierzających zająć się akwarystką słonowodną to koszty, a raczej Koszty. Często w wyliczeniach rosną one wręcz niewyobrażalnie i liczone są już nie w tysiącach, lecz dziesiątkach tysięcy złotych. Owszem, nietrudno jest dojść do sum pięciocyfrowych, ale pamiętajmy, że nie jest to bezwzględnie konieczne. Podawanie tak wysokich wyliczeń można porównać do sytuacji, gdy na pytanie, ile kosztuje prosty zbiornik słodkowodny dla początkującego akwarysty, podać sumę za 800-litrowy zbiornik wyposażony w pełną automatykę, najlepsze oświetlenie, najdroższe systemy dozowania CO2, gęsto obsadzony cennymi gatunkami roślin i zasiedlony stadem dyskowców pochodzących z odłowu. W drugim z opisanych przypadków większość (lub raczej każdy) akwarysta zauważy niestosowność zaproponowanego zbiornika do oczekiwań i umiejętności początkującego hobbysty. Natomiast dziwi nas niezmiernie fakt, że w przypadku akwarium morskiego raczej większość zainteresowanych planuje od razu wielką rafę koralową za szkłem, obsadzoną „miejsce przy miejscu” najcenniejszymi gatunkami bezkręgowców i oczywiście z kompletnym wyposażeniem stosowanym w akwarystyce słonowodnej. Nieskromność? Cóż, finanse to sprawa indywidualna i jeśli ktoś ma ochotę wydać na starcie swojej przygody z „morszczyzną” 50 tysięcy, to jest to tylko jego sprawa. Nie można jednak mówić, że taka ilość pieniędzy jest konieczna, aby założyć pierwsze akwarium morskie. Jeśli już mówimy o kosztach, to chcielibyśmy zwrócić uwagę na fakt, że co innego cena początkowa zbiornika, jego wyposażenia oraz obsady, a zupełnie czym innym jest dość często pomijany problem kosztów utrzymania funkcjonującego systemu. W sumie często łatwiejsze do przepchnięcia w domowym budżecie jest zebranie sumy potrzebnej na zakup sprzętu niż późniejsze ponoszenie kosztów energii elektrycznej, preparatów (choćby soli) i wymienianych okresowo elementów osprzętu (np. żarników metalohalogenowych). Pamiętajmy, że pewne rzeczy kosztują, ale nie można na nich oszczędzać w konkretnych przypadkach. Raczej należy zdecydować, co jest dla nas ważniejsze, np. czy chęć posiadania wysoce światłolubnego małża (Tridacna sp.) w głębokim zbiorniku, jaki akurat posiadamy, czy może jednak ograniczenie kosztów zakupu mocnej lampy i wysokich opłat za prąd. Trzeba być uczciwym przed sobą i dokonać (trudnego) wyboru. Podkreślmy jednak jeszcze raz: nie ma obowiązku posiadania takiego małża i tym samym bezzasadne jest stwierdzenie, że koszt oświetlenia w akwarystyce słonowodnej jest ogromny – rybom wystarczą świetlówki. Podsumowując temat kosztów (do którego postaramy się raczej już nie wracać, aby nie odchodzić od meritum sprawy, którą jest zasada funkcjonowania i opieki nad zbiornikiem słonowodnym), możemy powiedzieć, że statystycznie akwarystyka morska jest droższa od słodkowodnej, choćby z tego powodu, iż kontrolujemy (lub próbujemy kontrolować) Pomacanthus imperatorwięcej parametrów niż w akwarium z wodą słodką i często w tym celu musimy ponosić koszty dodatkowego (w stosunku do akwarystyki słodkowodnej) osprzętu lub preparatów. Jak w przypadku chyba każdego hobby można wydać na nie właściwie dowolnie dużą sumę pieniędzy, ale nie jest to koniecznością. Aby zaś zaspokoić ciekawość osób zastanawiających się nad przejściem od teorii do praktyki w akwarystyce morskiej, na koniec niniejszego cyklu artykułów postaramy się zamieścić wyliczenie dające odpowiedź na pytanie: ile trzeba mieć, żeby zacząć?

Duży zbiornik wymaga sporo pracy

Przechodząc do konkretów, najpierw wyjaśnimy wielką tajemnicę akwarystyki morskiej, czyli: skąd się bierze wodę? Zadziwiające (dla osób, które mają do czynienia z akwarium morskim), jak często pada to pytanie z ust laika. Odpowiedź na nie jest bardzo prosta: do naszych potrzeb nadaje się każda czysta woda. Haczyk tkwi w słowie „czysta”. Dzisiaj rozumie się pod tym pojęciem co najmniej czystość klasy wody destylowanej. W praktyce często jest to czystość wody oczyszczonej (podwójnie destylowanej), bo taką mniej więcej dają filtry odwróconej osmozy (filtry RO). Filtr taki to koszt ok. 400-600 złotych (oczywiście można też wydać więcej) w zależności od wydajności membrany i rozbudowania prefiltrów. Filtr ten wmontowuje się do instalacji wodnej w domu (często pod zlewem) i gotowe. Mamy wodę odpowiedniej czystości, pozostaje więc ją zasolić według wskazań jakiegoś przyrządu mierzącego stopień zasolenia (oczywiście upraszamy, mamy nadzieję, że chemicy i fizycy nam wybaczą). Może to być zwykły areometr spławikowy, uchylny, może to być konduktometr lub chyba najlepszy do tego celu refraktometr. Specjalne mieszanki soli morskiej kupujemy gotowe w sklepie zoologicznym. W tej chwili można kupić na rynku polskim sól co najmniej kilku producentów, więc jest z czego wybierać. Wracając do kwestii wody, chcielibyśmy zauważyć, że musimy mieć czystą wodę, a nie filtr RO (naprawdę często można usłyszeć, że trzeba mieć taki filtr). Jeśli zatem mamy własną destylarkę (koniecznie bez elementów miedzianych!) lub mieszkamy obok np. elektrowni i mamy taki kaprys, aby dźwigać wodę do domu, to droga wolna. Niezaprzeczalnie jednak przeciętnie najwygodniejszym i najprostszym sposobem pozyskania dobrej wody do akwarium morskiego jest własny filtr RO (a może już taki mamy do zastosowań domowych? Jeśli tak, to kłopot z głowy). Być może część Czytelników zastanawia się nad pytaniem: czy można użyć zwykłej wody wodociągowej (odstanej) lub ze studni? Odpowiedź brzmi: tak można, ale ryzykujemy: problemy z utrzymaniem właściwych parametrów wody w akwarium, częste i obfite pojawianie się niepożądanych glonów, w najgorszym przypadku utratę co wrażliwszych zwierząt. Zdecydowanie nie polecamy tego typu eksperymentów, bo w ogólnym bilansie kosztów i pracochłonności to się nie opłaca. No chyba że ktoś mieszka na Islandii. Ta dygresja jest uzasadniona, gdyż jakiś czas temu znaleźliśmy w Internecie opis przepięknego zbiornika rafowego zasilanego wodą z kranu. Zbiornik można podziwiać na żywo właśnie na Islandii.

Akwarium targoweKolejne podstawowe kwestie to wielkość zbiornika oraz jego typ. W kwestii wielkości zbiornika obowiązuje ta sama zasada co w akwarystyce słodkowodnej: im większy, tym lepiej, ale bez przesady. Większy zbiornik daje w porównaniu z mniejszym więcej możliwości doboru obsady oraz, co równie ważne (a dla początkujących w akwarystyce w szczególności), zapewnia większy margines błędu, gdyż zmiany parametrów wody nie są tak szybkie i można zareagować, zanim dojdzie do katastrofy. Optymalną wielkością dla początkującego jest zbiornik od ok. 200 do 400 litrów. Ceny wyposażenia takiego zbiornika są stosunkowo niewysokie. Oczywiście ktoś mógłby zapytać, czy akwarium np. 1000-litrowe nie będzie jeszcze bardziej stabilne i proste w obsłudze? Stabilne: tak, ale niekoniecznie prostsze. Lub, precyzując, po okresie rozruchu, ustabilizowany duży zbiornik wyposażony w pewną ilość automatyki może być również prosty w prowadzeniu (dużo zależy od obsady), ale początki będą trudniejsze, tzn. wymagające większego nakładu pracy i finansów właśnie w wyposażenie takiego zbiornika w osprzęt techniczny. Po prostu na dłuższą metę nie sprawdza się np. codzienne ręczne uzupełnianie kilku litrów wody, dozowanie „z ręki” preparatów wapniowych, buforów itp. (koszty!) czy częste i duże podmiany wody. Każdy akwarysta sam podejmie decyzję co do wielkości zbiornika, ale jeśli to ma być pierwszy samodzielnie prowadzony zbiornik, zalecamy nie przekraczać wielkości 400-500 litrów. Powróćmy jeszcze na chwilę do dolnej granicy rekomendowanej pojemności. 200 litrów może być niemal abstrakcyjnie dużą objętością wody dla początkującego akwarysty. Cóż, napisaliśmy „optymalna”, a nie jedyna możliwa. Nawet początkujący hobbysta, który nie miał wcześniej żadnego kontaktu z akwarystyką, może z powodzeniem poprowadzić zbiornik 100-litrowy lub jeszcze mniejszy, jeśli ograniczy się do jednej lub dwóch małych rybek. Trzeba jedynie, a może aż, być sumiennym w swoich obowiązkach, mieć dar obserwacji, aby szybko wychwycić niepokojące symptomy i interweniować, zanim staną się poważnym problemem, oraz wyposażyć się w niezbędną wiedzę w celu dobrego zrozumienia funkcjonowania akwarium morskiego.Centropyge loriculus

Co się zaś tyczy typu zbiornika, to w przypadku akwarystyki słodkowodnej większość osób bez problemu wymieni choćby podstawowe rodzaje zbiorników: akwarium towarzyskie, biotopowe, roślinne czy gatunkowe. Troszkę bardziej zaawansowani rozwiną ten podział na podkategorie (np. akwarium roślinne: tradycyjne, holenderskie, w stylu naturalnym). Pozornie wydawać by się mogło, że akwarium morskie nie dzieli się na żadne „podtypy”. Nie jest to jednak prawdą. Podstawowym typem jest akwarium ukierunkowane na ryby (tzw. FO, ang.: fish only i FOWLR, ang.: fish only with live rock) lub na bezkręgowce (czyli akwarium rafowe). Oczywiście jest to najbardziej podstawowy podział, gdyż w przypadku akwarystyki morskiej również możemy się pokusić o stworzenie zbiornika gatunkowego lub biotopowego. W tym miejscu samo narzuca się połączenie w pary „rybny-gatunkowy” i „rafowy-biotopowy”. Dlaczego? Bo z reguły myślimy schematem z akwarystyki słodkowodnej, gdzie jeszcze do Pseudochromis paccagnellaeniedawna zbiorniki gatunkowe powstawały pod wpływem fascynacji i chęci lepszego poznania jakiegoś gatunku ryby. Dopiero od niedawna możemy napotkać zbiorniki, gdzie dominującą „postacią” jest rak lub stado krewetek. Natomiast w przypadku zbiornika morskiego warto pokusić się o przełamanie tego schematu, gdyż bezkręgowce są na trwale i od dawna wpisane w tę gałąź akwarystyki. Czyż nie piękny byłby zbiornik z imponującej wielkości „krzakiem” Acropora sp. lub też zarośnięty gorgoniami? Ryby w takich zbiornikach mogą się oczywiście pojawić (a nawet powinny, choćby po to, aby przydać zbiornikowi trochę ruchu), ale raczej jako uzupełnienie – drugi plan obsady. A jeśli nie mamy tak oryginalnego poczucia estetyki (chociaż musimy powiedzieć, że spotykamy się z takimi „akwarystycznymi marzeniami”, co nas bardzo cieszy) to i tak pozostaje nam niemałe pole do popisu. Możliwości stworzenia zbiornika dla jakiegoś gatunku ryb (niekiedy reprezentowanego przez pojedynczego osobnika) jest wiele.
pygoplites diacanthusPowróćmy jednak do zbiornika tylko dla ryb. Czy jest to zbiornik tylko dla nowicjuszy – nudny i mało imponujący? Zdecydowanie nie. Jest to oczywisty wybór w przypadku chęci posiadania ryby (ryb) wszystkożernej (np. duże ustniki, rodzaj Pomacanthus) i agresywnie żerującej (np. rogatnice, rodzaje Odonus, Rhinecanthurus, Balistapus) lub, co gorsza, mogącej uszkadzać strukturę rafy (np. papugoryby z rodziny Scaridae). Często też w akwarium takim hoduje się drapieżniki polujące na inne ryby. Mamy tu na myśli skrzydlice (rodzaj Pterois), chociaż ryby te mogą współistnieć w akwarium z bezkręgowcami osiadłymi, a nawet z wieloma nieosiadłymi jak: jeżowce, rozgwiazdy, strzykwy; zagrożone pożarciem będą natomiast krewetki. Zbiornik przeznaczony wyłącznie dla ryb może więc również zachwycać pięknem samych ryb i fascynować zachowaniami mieszkańców: majestatem skrzydlic w pozornie leniwie przeprowadzanym polowaniu lub niezwykłą krzątaniną inteligentnych rogatnic. Warto jeszcze wspomnieć, że przy planowaniu obsady zbiornika w zamyśle wyłącznie z rybami dobrze jest kierować się zasadą wyboru ryby będącej jakby osią obsady. Chodzi po prostu o gatunek (osobnika) najbardziej wymarzony i dopiero do tej ryby (grupy ryb) dokompletować pozostałą obsadę (jeśli nie ma to być zbiornik jednogatunkowy).
A jak się przedstawia sprawa kosztów i poziom skomplikowania osprzętu oraz obsługi? Tego typu akwarium jest prostsze i tańsze do założenia oraz tańsze w eksploatacji. Zbiornik taki, jeśli jest niewielkich rozmiarów (ok. 100-120 litrów), na dobrą sprawę może się różnić od akwarium słodkowodnego tylko dwiema rzeczami – obecnością odpieniacza i słoną wodą. Może tak być przy założeniu, że zbiornik wyposażony jest w filtr wewnętrzny lub zewnętrzny, podstawowych typów używanych w akwarystyce słodkowodnej, i filtr ten wytwarza w zbiorniku wystarczający ruch wody. Konieczne wyposażenie zbiornika to: światło (wystarczą świetlówki), odpieniacz, urządzenie zapewniające ruch wody oraz grzałka i areometr (lub inne urządzenie służące określeniu poziomu zasolenia). Przydałby się też jakiś wystrój zbiornika, gdyż puste akwarium nie wygląda zbyt ciekawie i co ważniejsze – ryby mogą być nieustannie zestresowane, nie mając żadnej kryjówki. No i jeszcze kwestia przygotowania wody na podmianę (nie wsypujemy soli bezpośrednio do funkcjonującego akwarium!) – dodatkowy pojemnik o objętości 20-30% naszego akwarium będzie bardzo pomocny. Tak przygotowany zbiornik będzie wystarczający dla popularnych garbików np. z rodzajów Dascyllus i Chrysiptera. Oczywiście w przypadku większych zbiorników różnic w stosunku do akwarystyki słodkowodnej będzie więcej. Najprawdopodobniej zastosujemy wówczas system filtracji z przelewem powierzchni do zbiornika osadnika (czyli po prostu wykorzystamy metodę filtracji kominowo-sumpową), użyjemy jednej lub kilku pomp ruchu wody itd. Ale nawet w przypadku większego zbiornika pozostaje to akwarium dość proste w konstrukcji i działaniu, a różnica w kosztach utrzymania w stosunku do akwarium słodkowodnego sprowadza się do kosztów soli i ewentualnie wody (jeśli kupujemy wodę RO lub destylowaną) oraz trochę wyższych opłat za energię (mamy więcej pomp, które jej potrzebują). Ponadto ryby są odporniejsze na skoki parametrów wody, najczęściej wynikające z błędów lub niedopatrzeń akwarysty. Nie mają wysokich wymagań świetlnych i z natury rzeczy nie wymagają umiejscowienia we właściwym punkcie zbiornika. Teoretycznie zbiornik z rybami jest najprostszy i bezproblemowy. Teoretycznie, gdyż w praktyce jest trochę inaczej. Zdecydowanie warto jest rozważyć umieszczenie w zbiorniku tzw. żywej skały. Jest to jedna z rzeczy różniących zdecydowanie akwarystykę morską od słodkowodnej. Mowa o materiale wapiennym pochodzenia biologicznego (w głównej mierze ze szkieletów obumarłych koralowców, muszli itp.), o porowatej strukturze, tworzącym „skałki”. Umownie możemy przyjąć, że żywa skała to porostu naturalna skała wapienna, która pozostawała przez jakiś czas w tropikalnym morzu. (Uwaga: szkielet martwego koralowca, który przebywał jakiś czas w akwarium morskim, nie staje się automatycznie żywą skałą.) A dlaczego „żywa”? Ponieważ jest materiałem dość miękkim i tym samym podatnym na drążenie przez żywe organizmy oraz na naturalną erozję wskutek oddziaływania wody, zasiedlona jest przez niezliczoną ilość organizmów, od jednokomórkowych glonów poczynając, poprzez bakterie i grzyby, mnogość mikroorganizmów wielokomórkowych, na drobnych wieloszczetach kończąc. To bogactwo życia umożliwia dużą stabilność akwarium morskiego poprzez swoistą autoregulację, czyli zwiększanie bądź zmniejszanie liczebności populacji np. bakterii nitryfikacyjnych, denitryfikacyjnych, jednokomórkowych glonów itp. Po prostu dzięki żywej skale w zbiorniku uzyskujemy lepsze (stabilniejsze) parametry wody w bardziej naturalny sposób niż poprzez sztuczną suplementację i eliminację. Warunkiem utrzymania właściwości żywej skały jest niedopuszczenie do jej przesuszenia. Dlatego też sprowadzana jest ona z krajów tropikalnych w stanie wilgotnym w styropianowych pudłach (jak ryby i bezkręgowce). W naszym kraju najpopularniejsza jest skała z Indonezji. Bardzo poszukiwana jest natomiast żywa skała z Kenii, Fidżi, Tonga czy Wysp Marshalla. Chcielibyśmy zaznaczyć, że miarą jakości skały jest jej porowatość i różnorodność życia w niej zawartego (co tak naprawdę trudno ocenić w momencie zakupu), a nie tylko różowy kolor. Ale sama żywa skała to materiał na osobny artykuł. Nam pozostaje zdecydowanie zarekomendować jej użycie w akwarium morskim w ilości przynajmniej 10% dla osiągnięcia pożądanych efektów, raczej nie więcej jednak niż ok. 30% objętości zbiornika. Ma to również jak najbardziej sens w przypadku zbiornika wyłącznie z rybami. Wtedy mamy do czynienia z akwarium typu FOWLR, czyli ryby plus żywa skała. Ryby w takim akwarium są z reguły w lepszej kondycji, a opiekun ma trochę mniej pracy przy zbiorniku.

Jeszcze lepsze, gdyż bardziej zbliżone do naturalnego, środowisko życia znajdą sobie ryby w akwarium rafowym. Ale ten typ zbiornika omówimy w drugiej części naszego wprowadzenia do akwarystyki morskiej. Przedstawimy również pokrótce zagadnienia związane z wodą, czyli parametry istotne dla akwarysty oraz sposoby ich utrzymywania na właściwym poziomie, czyli kwestię osprzętu (wytłumaczymy np. jak działa i do czego służy odpieniacz). Przedstawimy też gatunki zwierząt polecane początkującym i ostrzeżemy przed takimi, których przynajmniej na wstępie słonej przygody należy się wystrzegać. Na koniec przedstawimy kilka propozycji zbiorników dla wszystkich chcących po raz pierwszy popróbować swych sił w pielęgnowaniu wycinka morza we własnym domu. Zapraszamy do kolejnego numeru!

duy_zbiornik_2